MAMA

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia

Ile to razy zdarzało Wam się pomyśleć, słysząc jak ktoś wychowuje czy opiekuje się dzieckiem, że Wy to tak na pewno nie będziecie robić! że jak tak można! że robią sobie lub dziecku krzywdę zachowując się w ten sposób! że uczą dziecko złych zachowań! że to, że tamto. Mi zdarzyło się tak myśleć nie raz, ba nawet zdarzyło mi się z przyjaciółką obgadywać takie czy inne zachowania innych, szczególnie kiedy jeszcze własnych dzieci nie miałam.

Daleka jednak jestem od zwracania komuś uwagi czy wtrącania się. Uważam, że każdy rodzic chce dla swojego dziecka jak najlepiej. Można mieć oczywiście własne zdanie na ten czy inny temat, myśleć odmiennie, jednak nie zawsze warto je wypowiadać głośno. Z wiekiem człowiek pokornieje. Doświadczenie nauczyło mnie, żeby nie oceniać zachowań innych, bo nigdy nie wiadomo jak sama w danej sytuacji bym postąpiła. Twierdzenie ‚nigdy bym tak nie zrobiła’ już dawno wyrzuciłam ze swojego słownika.

Ostatnio kolejny raz przekonałam się jak szybko można zmienić podejście i punkt widzenia. Jak pewnie część z Was pamięta, przy okazji wpisu o usypianiu Stacha wspominałam, że od początku chciałam, żeby spał sam w swoim łóżeczku. Wtedy wydawało mi się to oczywiste. Nawet częste pobudki, wyjmowanie Staśka z łóżeczka, karmienie na siedząco i odkładanie nie spowodowały u mnie zmiany zdania. Już sama do końca nie pamiętam skąd wzięło się u mnie przekonanie ale nie brałam innej opcji pod uwagę. Ba, ja nawet innej opcji nie brałam za bardzo pod uwagę będąc w ciąży z Ignacym. Co prawda kupiłam łóżeczko, dzięki któremu miał spać bliżej, które można połączyć z naszym łóżkiem, ale z założenia miał spać sam, u siebie. Jednak tym razem w swoim ‚przekonaniu’ wytrwałam… dwie noce i zdanie zmieniłam.

Pierwsza noc Ignaśka w domu nie była zła. Całkiem nieźle usnął, potem w nocy po karmieniu też dał się bez problemu z powrotem odłożyć do łóżeczka, ale tylko za pierwszym razem. Kolejnym razem nie poszło już tak łatwo i skończyło się tym, że karmiłam go na leżąco i razem usnęliśmy. Później już do łóżeczka go nie odłożyłam. Wcześniej dla mnie sytuacja nie do przyjęcia. Kolejnej nocy łóżeczko niestety jakby go parzyło i przy każdej próbie odłożenia kończyło się pobudką. Szybko skapitulowałam i Ignacy wylądował u nas. Co ciekawe w ciągu dnia Ignaś bardzo lubi w nim spać, więc liczę na to, że z czasem w nocy je też polubi.

Ostatnio jednak już nawet nie próbuję go odkładać do siebie, bo szczerze mówiąc bardzo lubię to, że z nami śpi. Nie wiem czemu przy Stachu tak upierałam się na spanie oddzielnie, w imię czego? Oczywiście dużym plusem jest to, że Staś zasypia u siebie w łóżeczku i już od dawna przesypia noce. Z czasem mam nadzieję, że w przypadku Ignacego też się tak stanie. Jednak na razie nie chcę niczego zmieniać. To co wcześniej było dla mnie nie do pomyślenia, teraz sprawia mi wielką przyjemność i bardzo ułatwia życie, bo dzięki temu bardziej się wysypiam i jest dużo mniejsze prawdopodobieństwo, że Ignaś płaczem obudzi Stacha.

Jest jeszcze jeden powód tego, że nie chcę jeszcze uczyć Ignaśka spania w łóżeczku. Po jego urodzeniu dostawałam od Was dużo pytań jak Stach reaguje na młodszego brata. Pisałam Wam ostatnio o tym jak go przyjął i jak wygląda codzienność z dwójką. Mam wrażenie, że właśnie na tym starszym rodzeństwie, na tym żeby odczuły jak najmniejszy ‚szok’ z powodu rodzeństwa często bardziej się koncentrujemy. Oczywiście maluch i jego potrzeby są ważne, jednak nie ma on tak korzystnej sytuacji jak pierworodny, na którym skupiała się cała uwaga rodziców. Od początku tą uwagą musi się dzielić z rodzeństwem, które już jest. Dlatego też nie chce rezygnować ze wspólnego spania, bo to czas w którym w 100 % uwagę poświęcam Ignacemu, kiedy ma mnie na wyłączność.

Zapisz

Zapisz

Previous Post Next Post

6 komentarzy

  • Reply majka Marzec 21, 2017 at 8:39 pm

    Tak jest! doświadczenie uczy wielu rzeczy 🙂 w tym zmiany zdania. Nasz pierwszy synek był trochę odkładany potem nad ranem zostawał z nami, córeczka tak samo, ale trzecie dzieciątko śpi w łóżeczku tylko do pierwszego karmienia potem już przy mnie. Franuś ma swoje gniazdeczko przy ścianie, i ma mnie wtedy na wyłączność. Ma 10 miesięcy i o 6-7 rano budzi mnie wkładając palce do buzi albo oka…czasem jestem już tym zmęczona ale jego uśmiech gdy już się napije z piersi i jak się tuli….bezcenne. Ja w nocy się wysypiam…w miarę….i mam siłę w dzień dla starszej dwójki.
    Powodzenia i pozdrawiam!

    • Reply Marta Marzec 22, 2017 at 11:22 am

      Dokładanie 🙂 a uśmiech dziecka potrafi dużo wynagrodzić 🙂 pozdrawiam 🙂

  • Reply Malwa | Nieulotne Marzec 22, 2017 at 7:15 pm

    To chyba nazywa się rodzicielstwem bliskości:) My chwilkę musieliśmy do tego dojrzeć. Teraz prawie miesięczny Wojtuś zasypia w swojej kołysce, w dzień też go odkładam, ale po nocnym karmieniu biorę go do łóżka. I wtedy mogę liczyć na te trzy/cztery godziny spania, a nie godzinę czy półtorej. Tylko mąż się boi, że go przygniecie, więc tak myślę o zakupieniu gniazda niemowlęcego.

    • Reply Marta Marzec 24, 2017 at 11:16 am

      U nas też trochę z tym problem, bo Łukasz strasznie mocno śpi. Też się zastanawiam nad zakupem gniazda

  • Reply Daria Marzec 25, 2017 at 5:02 pm

    Polecam łóżeczko dostawne 😉

    • Reply Marta Marzec 25, 2017 at 6:51 pm

      Takie kupiliśmy, mamy Chicco Next2Me ale Ignaś i tak śpi u nas 🙂

    Dodaj komentarz