dsc_0477-kopia
KUCHNIA, Rozszerzanie diety

Jedzenie poza domem cz. 3 – wycieczka

Weekendy to czas, który staramy się wykorzystać maksymalnie, spędzić go razem, we trójkę.  Łukasz ma wtedy wolne, więc często planujemy jakieś wyjazdy. Niekiedy jest to wycieczka do innego miasta, do parku, do pobliskiej stadniny koni, na farmę, na której Stasiek może pooglądać zwierzęta. Niekiedy trwa ona kilka godzin, a niekiedy cały dzień. Pakujemy wtedy torbę, wózek, Stacha i jedziemy.

Uwielbiam organizować wyjazdy, wyszukiwać ciekawe miejsca, atrakcje które mogą spodobać się Staśkowi. Ze względu jego wiek (14 miesięcy) sporo mam zapisanych na później, ponieważ wiem, że póki co jako maluch zwyczajnie z nich nie skorzysta. Niezależne od tego, gdzie akurat jedziemy, staram się od wyjazdu przygotować. Dzięki temu jestem spokojniejsza i mogę zminimalizować ewentualne nieprzyjemne niespodzianki.

Na co zwracam uwagę, gdy wybieramy się na wycieczkę? Oto kilka rzeczy, które ułatwiają organizację i przebieg wyjazdu:

ODLEGŁOŚĆ. W związku z tym, że Stasiek średnio znosi długie podróże, przy obmyślaniu kolejnych wyjazdów dużą wagę przywiązuję do odległości. Staram się na jednodniowe wycieczki wyszukiwać miejsca oddalone maksymalnie półtorej godziny od nas.

CZAS. Chodzi zarówno o czas wyjazdu, drzemki, jak i czas powrotu. Jeszcze niedawno, gdy Stasiek miał dwie drzemki (jedną około 9-9:30, drugą około 14), często wyjeżdżaliśmy gdzieś w porze jednej drzemki, a wracaliśmy w porze drugiej. Teraz, gdy Stasiek śpi raz (od 11:30/12 przez półtorej godziny), dostosowanie jazdy samochodem do godzin jego drzemki jest mało realne. Najczęściej staramy się wyjechać niedługo po wstaniu, Stasiek jest wtedy w dobrym nastroju więc podróż przebiega sprawniej. Wyjazd planujemy tak, by Stasiek mógł się spokojnie wyspać. Najczęściej wystarczy wtedy spacer, podczas którego spokojnie śpi w wózku. Staramy się, by powrót nie był zbyt późno i robimy wszystko żeby nie usnął w samochodzie.

MIEJSCE. Warto dobrze przemyśleć, gdzie chcemy jechać z dzieckiem. Osobiście wychodzę z założenia, że dziecko nie jest ograniczeniem w podróżowaniu, można je właściwie zabrać ze sobą wszędzie. Jednak nie widzę większego sensu zabieranie roczniaka np w miejsca wymagające dłuższego siedzenia w jednym miejscu. Najważniejsze jest, według mnie, dostosowanie celu wyjazdu, atrakcji do wieku i ewentualnych zainteresowań dziecka. Stasiek między innymi bardzo lubi zwierzęta, dlatego staram się wyszukiwać miejsca, w których będzie mógł je swobodnie oglądać, karmić, ewentualnie dotykać. W ten sposób trafiliśmy na przykład do stadniny koni czy na farmę. Dodatkowo bardzo ważne jest dla mnie miejsce w którym Stasiek może się wybiegać, wybawić. W tym przypadku najlepiej sprawdzają się place zabaw, które są dodatkową atrakcją.

dsc_0068

dsc_0822-kopia

dsc_0145

ZABAWKI, książeczki, czasoumilacze. Zarówno te ulubione, jak i nowe lub schowane jakiś czas wcześniej. Są niezastąpione podczas jazdy samochodem.

DUŻA TORBA. Lubię mieć wszystko w jednym miejscu, więc dobrze zapakowana torba to podstawa.

dsc_0666

JEDZENIE. W związku z tym, że jest to główny temat tego poradnika zatrzymam się przy nim dłużej.

– jedzenie przed wyjazdem. W przypadku Staśka to bardzo istotny punkt, ponieważ zdarzyło się kilka razy, że wymiotował podczas jazdy. Na ile to możliwe planujemy wyjazd albo przed śniadaniem i karmimy go dopiero po przyjeździe, albo w domu, jednak minimum na godzinę przed podróżą.

– jedzenie, picie podczas podróży. Ten punkt właściwie nas nie dotyczy, ponieważ podczas jazdy Stasiek nie dostaje nic do picia ani do jedzenia. Niestety zawsze źle się to kończyło.

– jedzenie na miejscu. Gdy planujemy wyjazd, jeżeli to możliwe zawsze sprawdzam czy będziemy mieli gdzie zjeść. Jeśli chodzi o dorosłych przeważnie nie jest to większy problem, jednak jeżeli chodzi o Staśka nie satysfakcjonują mnie np. frytki czy zapiekanka na obiad. Przy wyjeździe do innego miasta nie jest to problemem, ponieważ zazwyczaj jest sporo restauracji więc jest w czym wybierać. Inaczej bywa z wyjazdem do mniej turystycznych miejsc, gdzie nie ma restauracji lub jest jedna. Zawsze mam ze sobą coś co będzie mogło zastąpić Staśkowi obiad np. placki, naleśniki, ryż z warzywami itp.

– przekąski. Pisałam Wam już przy okazji dwóch poprzednich wpisów na temat jedzenia poza domem (tu i tu), że zawsze mam je ze sobą.

dsc_0676-kopia

dsc_0899

Lepiej spakować WIĘCEJ NIŻ MNIEJ. Tu głównie chodzi o ubrania. Przekonałam się już (niestety) na sobie, że zawsze warto mieć ubrania na zmianę nie tylko dla dziecka, ale także awaryjnie dla siebie. Warto pomyśleć o zmianie pogody, zapakować dodatkowo cieplejsze swetry czy czapkę, szczególnie teraz w okresie jesiennym. Zawsze wozimy też ze sobą parasolkę oraz folie przeciwdeszczową na wózek.

GADŻETY, które mogą się przydać. To, co dodatkowo pakuję, zależy oczywiście od miejsca do którego jedziemy, jak i aktualnej pogody. Niekiedy jest to ciepły śpiwór, a niekiedy koc piknikowy. O gadżetach, szczególnie tych związanych z jedzeniem, przydatnych w podróży napiszę Wam jednak kolejnym razem, w ostatniej części poradnika o jedzeniu poza domem.

dsc_0657

 

A jak Wy przygotowujecie się do wyjazdów z dziećmi? Czy wygląda to podobnie jak u nas?

 

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Previous Post Next Post

No Comments

Dodaj komentarz