KUCHNIA, Rozszerzanie diety

Jak zachęcić dziecko do jedzenia

‚Leci samolot, leci…’, ‚Za babcie, za dziadka, za pieska…’ itp. itd. Kto z Was tego nie pamięta? W ten sposób mamy, babcie, ciocie czy kto akurat nas karmił starały się nakłonić niejedno dziecko to zjedzenia obiadu. Dziś chce Wam pokazać w jaki sposób ja staram się zachęcać Stacha do jedzenia.

Jak pewnie każda mama chciałabym, żeby moje dziecko zawsze pięknie jadło i najlepiej wszystko co mu przygotuję. Oczywiście to marzenie ściętej głowy. Z jedzeniem Stacha bywało różnie. Pisałam Wam o naszych ciężkich początkach z rozszerzaniem diety (Rozszerzanie diety Staśka. 6 – 9 miesiąc – gluten, papki i wielki jedzeniowy kryzys), o tym jak w kolejnych miesiącach wyglądało jedzenie Stacha (tu, tu i tu),niekiedy wspominam o tym jak wygląda to teraz (np. tu). Przeszliśmy przez różne fazy. Od awersji do papek, przez jedzenie tylko klusek i placków czy nie jedzenie mięsa. Były wzloty i upadki, dużo stresu ale i radości, gdy Stach sam zjada cały posiłek ze smakiem. Teraz chyba już najgorsze mamy za sobą. Stasiek większość posiłków je sam, bardzo sprawnie posługuje się widelcem i łyżką, chętnie próbuje nowych rzeczy, a co dla mnie najważniejsze bardzo często już sam mówi, kiedy jest głodny. Bywają oczywiście dni kiedy marudzi i nie chce jeść obiadu, jednak już mnie one nie stresują, bo wiem, że albo jeszcze nie zgłodniał i zje później albo po prostu ma taki dzień i nadrobi z jedzeniem w kolejnym dniu. To zresztą swego czasu dość często się u nas zdarzało. Jednego dnia Stach nie jadł prawie nic, a obiad ograniczał się np. do kanapki, za to następnego dnia jadł za dwóch. Oczywiście bywa też tak, że po prostu mu coś nie smakuje. To całkiem normalne, ja też przecież wszystkiego nie lubię. Pamiętając o tym wszystkim nie zmuszam Stacha do jedzenia, ale zawsze kiedy nie chce jeść, staram się go do niego zachęcić.

Oto kilka sposobów, które stosuję lub stosowałam, żeby zachęcić Staśka do jedzenia:

– przerabianie jedzenia na to co dziecko lubi. U nas były to placki i kluski, ponieważ był czas, że Stasiek jadł na obiad właściwie tylko to. Stąd na blogu najwięcej przepisów jest właśnie na nie. Pomimo tego, że jadł to samo chciałam żeby jego dieta nadal była urozmaicona. Pomysłów na placki i kluski jest mnóstwo, mogą być na słodko, na słono, na śniadanie, obiad, kolację. Dodatkowo są szybkie w przygotowaniu i można je zrobić właściwie ze wszystkiego. U nas raz nawet zwykły obiad, którego Stasiek nie chciał tknąć tzn. ziemniaki, mięso i brokuły został przerobiony na placki i zjedzony błyskawicznie.

– dodawanie składników, które najbardziej lubi dziecko. W przypadku Stacha był to np. jogurt naturalny. To jeden z jego ulubionych produktów dlatego dodając go do obiadu zawsze chętniej go zjada np. macza w nim placki czy warzywa. Bardzo często dodaję go do zupy, która jest na talerzu tak żeby go widział, wtedy też chętniej ją zjada. Innym składnikiem, który Stach bardzo lubi są rodzynki. Dodane do owsianki zawsze sprawiają, że zjada jej więcej.

– samodzielne jedzenie. Dzieci, szczególnie na pewnym etapie, lubią robić wszystko same. Pozwólmy im na to. U nas samodzielne jedzenie zaczęło się wcześnie. Nie planowałam go na początkowym etapie rozszerzania diety. Jednak to Stasiek ‚zdecydował’ za mnie, bo nie chciał jeść żadnych papek i nie dawał się karmić. Co prawda metoda BLW w czystej postaci, takiej o jakiej czytałam, nie do końca do mnie przemawia (ale o tym innym razem, bo to temat na oddzielny wpis), jednak danie dziecku swobody podczas posiłków w wielu wypadkach sprawia, że dziecko je chętniej i więcej. U nas przed Stachem stoi talerz z którego sam je, jednak często ja go z niego dodatkowo karmię.

– możliwość zrobienia bałaganu, brudzenia się. To właściwie łączy się z punktem poprzednim. Kiedy Stasiek był młodszy uwielbiał robić bałagan i się brudzić, jednak bardzo mi to początkowo pomagało. Oprócz tego, że przy okazji sam coś zjadał, to dodatkowo dawał się wtedy chociaż trochę nakarmić.

– opowiadanie, zagadywanie. Pomaga jeżeli karmimy dziecko. U nas sprawdzało się przy zupach, kiedy Stasiek jeszcze sam słabo jadł łyżką.

– wzajemne karmienie się. Stach bardzo to lubi. On karmi mnie, a ja jego, taka zabawa w wymianę jedzeniem.

– podjadanie z talerzy dorosłych. Wszystko smakuje lepiej z czyjegoś talerza, chociażby miał na nim dokładnie to samo.

– podanie jedzenia. Stach bardzo lubi ‚odszukiwać’ w miseczce czy talerzyku obrazek, który jest na dnie. Ja bardzo lubię talerze EZPZ, z których jedzenie się jakby uśmiecha.

– znany wszystkim ‚leci samolot…’, a właściwie w naszym przypadku ‚jedzie konik’, bo ostatnio konie to jedne z ulubionych zwierząt Stacha.

Są też moim zdaniem dwie rzeczy na które warto zwrócić uwagę jeżeli dziecko nie chce jeść i ewentualnie je zmienić:

– odstępy między posiłkami. Jeżeli są zbyt krótkie to dziecko może zwyczajnie nie być jeszcze głodne. W przypadku Stacha kiedyś właśnie tak było. Wystarczyło, że obiad zaczęłam mu robić godzinę później, a nastąpiła poprawa.

– przekąski. Ja raczej unikam ich w diecie Staśka. Pisałam Wam już kiedyś o tym jakie przekąski dostaje Stach. Od tamtej pory bardzo niewiele się to zmieniło. W dalszym ciągu unikam słodkich przekąsek. W każdym razie jeżeli pomiędzy posiłkami dziecko dostaje dużo przekąsek, takich ‚zapychaczy’ nie ma się co dziwić, że nie jest głodne.

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Previous Post Next Post

No Comments

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.