Gadżety w kuchni, KUCHNIA

Gadżety ułatwiające rozszerzanie diety – uaktualnienie

Rozszerzanie diety dziecka, szczególnie na początku, bywa dla rodziców bardzo stresujące. Pojawia się wtedy wiele pytań. W jaki sposób przygotowywać jedzenie? Czy gotować samemu czy może zdecydować się na kupno jedzenia w słoiczkach? Gdzie karmić dziecko? W co się zaopatrzyć planując rozszerzanie diety metodą BLW? O tym jak wyglądało to podczas rozszerzania Stacha i Ignacego pisałam Wam już dwukrotnie – tu oraz tu. Na rynku jest jednak kilka gadżetów dzięki którym rozszerzanie diety, tak na początku, jak i później, można sobie w dużej mierze ułatwić.

1. Krzesełko

Wydawałoby się rzecz oczywista, dziecko musi gdzieś siedzieć gdy je. Jednak krzesełek jest bardzo dużo i wybór może nie okazać się wcale taki prosty. Gdy zaczynałam rozszerzanie diety Staśka, a później Ignacego, przez pierwsze dwa tygodnie obaj jedli w leżaczku Beaba, który ma regulowane zarówno oparcie, tak że dziecko może być w pozycji siedzącej, ale także wysokość, dzięki czemu nie musiałam karmić ich siedząc na kolanach. Choć uważam go za jeden z lepszych wyprawkowych zakupów, który sprawdził się znakomicie od pierwszych dni życia chłopaków, to jednak przy karmieniu Stach i Ignacy brudzili i zwyczajnie było mi go szkoda. Marchewkę niestety nie tak łatwo się spiera. Oczywiście są też dzieci, którym przy karmieniu nie trzeba nawet zakładać śliniaka (synek znajomych zjadał cały słoiczek na obiad i nawet nie było mu trzeba wycierać buzi ), moje dzieci jednak do nich nie należą.

DSC_0989

Z czasem przyszedł czas na wybór krzesełka. W obu przypadkach był taki sam. Priorytetem, oprócz bezpieczeństwa i wygody dziecka, była łatwość czyszczenia. Po rozmowach ze znajomymi i przeczytaniu opinii w internecie zdecydowaliśmy się na zakup krzesełka w Ikei i dokupienie do niego poduszki. Ważne było też dla nas, aby krzesełko zajmowało niewiele miejsca oraz aby można je było łatwo przewieźć. Zakup był bardzo trafiony. Szczególnie, gdy okazało się, że Stach i Ignacy  jedzą ‚samodzielnie’ i robią przy tym ogromny bałagan. Krzesełko wystarczy po jedzeniu umyć mokrą gąbką lub po prostu wstawić pod prysznic. To samo z poduszką, która u nas zazwyczaj jest używana bez pokrycia. To co mi też bardzo odpowiada to odpinana tacka, dzięki czemu można talerz postawić bezpośrednio na stole.

DSC_0061 - Kopia

2. Dobry śliniak

O śliniakach pisałam Wam już dwukrotnie – tu oraz tu. Musiały się one znaleźć i w tym zestawieniu, bo dobry śliniak to mniej pracy dla Was, mniej mycia i prania.

DSC_0960

3. Babycook Beaba

Uwielbiam go!!! To urządzenie, które każda mama powinna mieć w domu. Niesamowicie ułatwia przygotowywanie posiłków dla dziecka, jednocześnie ograniczając ilość brudnych naczyń i kuchennego bałaganu do minimum. Żałuję, że nie zdecydowałam się na zakup Babycook wcześniej, bo oszczędziłby mi już wtedy wiele czasu i nerwów.

Gdy zaczęłam gotowanie posiłków – papek dla Staśka robiłam to używając wkładu do gotowania na parze, który umieszcza się nad garnkiem. Gotowałam wszystko oddzielnie, mieszałam w różnych kombinacjach, miksowałam, a potem zamrażałam, żeby mieć zapas na tydzień (pisałam Wam o tym przy okazji rozszerzania diety Staśka po 6 miesiącu). Niby wszystko do zrobienia, ale gotowanie w ten sposób kończyło się prawie całą sobotą w kuchni, wielkim bałaganem i stertę naczyń do mycia. Jeszcze może gdyby Stasiek zjadał potem wszystko ze smakiem to jakoś lepiej bym to wspominała, ale on tylko tym pluł i odwracał głowę, a ja frustrowałam się coraz bardziej. Posiadanie już wtedy Beaba Babycook bardzo by mi pomógł.

Wracając do samego urządzenia. W Babycook możecie gotować na parze, miksować, rozmrażać i podgrzewać. Gotowanie trwa maksymalnie 15 minut, więc dużo mniej niż mi zajmowało gotowanie z użyciem wkładu nad garnkiem. Dodatkowo można dokupić koszyczek do gotowania ryżu/kaszy/makaronu, dzięki czemu podczas ich przygotowywania nie trzeba pilnować i mieszać żeby coś się nie przypaliło, a wszystko robi się samo. Potem wystarczy włożyć wszystko do zmywarki i gotowe. Dużymi zaletami Babycook są lekkość i niewielki rozmiar. Nie tylko zajmuje mało miejsca w kuchni, ale można go spokojnie zabrać ze sobą w dłuższą podróż.

U nas Babycook jest używany w dalszym ciągu i to nie tylko do przygotowywania posiłków dla dzieci, ale dla całej rodziny. Poniżej chciałam Wam pokazać do czego my najczęściej używamy Beaba Babycook:

– dla najmłodszych – przygotowywanie papek – gotowanie i miksowanie w jednym urządzeniu,

babycook

– gotowanie na parze obiadów (wszystko w jednym miejscu),

DSC_0601

– gotowanie zup, szczególnie zup – kremów,

zupa

– przygotowywanie musów owocowych,

musy

– miksowanie mięsa i składników na pulpety, kotlety dla całej rodziny,

kotlety

– przygotowywanie kotletów, placków – gotowanie na parze i miksowanie,

page

– gotowanie kaszy/ryżu/makaronu,

– przygotowywanie placków/muffinek z kaszą – gotowanie i miksowanie kaszy,

tekst

– przygotowywanie lemoniad/koktajli,

lemoniada

Zastosowań Beaba Babycook jest z pewnością jeszcze wiele i będę Wam je co jakiś czas pokazywała.

4. Maty EZPZ

Maty EZPZ to moim zdaniem must have jeżeli chcecie uczyć dziecko samodzielnie jeść, a chcecie by uczestniczyło w posiłkach razem z całą rodziną. Ja w matach widzę same zalety: przysysają się do stołu, są wykonany z bezpiecznych dla dziecka materiałów, łatwo się je czyści, można myć w zmywarce, są w różnych rozmiarach i do tego są po prostu śliczne. Mnie dodatkowo talerzyk inspiruje do tworzenia kompozycji z jedzenia, to właściwie dzięki niemu zaczęłam umieszczać zdjęcia i przepisy obiadów Staśka na Instagramie, a potem na blogu. Jak to mówi moja przyjaciółka „jak patrzę na obiady na tym talerzyku to sama mam ochotę je zjeść”. Największą jego zaletą jest to, że dziecko nie jest w stanie przesunąć talerza i zrzucić go na podłogę, co Stach i Ignacy robili notorycznie z innymi talerzami i miskami. W ofercie EZPZ jest kilka produktów: talerzyk Happy Mat, miseczkę Happy Bowl, mniejsza miseczka Mini Bowl, talerzyk i miseczka Troskliwe Misie oraz Mini Mat, który przydaje się w podróży. Jeżeli zastanawiacie się nad zakupem to na początek najbardziej polecam talerzyk, który, ze względu na rozmiar, sprawdzi się najlepiej przy obiadach. Więcej na temat produktów EZPZ pisałam tutaj.

ezpz

5. Papier ochronny malarski

To coś czego brakowało mi podczas rozszerzania diety Stacha. Zdarzało mi się co prawda kilka razy pod krzesełkiem rozwijać ceratę, jednak nie odpowiadało mi to rozwiązanie. Nie dość, że trzeba ją było myć, tak jak podłogę, to jeszcze dopóki nie wyschnie nie można jej było zwinąć. Nie wymyśliłam jednak wtedy nic sensownego. Podczas rozszerzania diety Ignacego rozwiązanie znalazł Łukasz. Po remoncie został nam papier malarski, który okazało się, że sprawdza się świetnie. Wystarczy rozwinąć go pod krzesełkiem, a po obiedzie odciąć zabrudzony kawałek i razem z resztkami po prostu wyrzucić. Z czasem, kiedy jedzenie idzie Ignaśkowi coraz lepiej, używamy go już rzadko, jednak np. kiedy na obiad jest spagetti zawsze jest pod krzesełkiem.

Mam jeszcze inne zastosowania papieru malarskiego – jesienią i zimą rozwijam go pod wózkiem jeżeli na spacerze Ignacy akurat usnął, a nie chcę go budzić.

To moje TOP 5 gadżetów, które ułatwiały lub nadal ułatwiają żywienie Stacha i Ignacego. Czy gadżety te są niezbędne przy rozszerzaniu diety, gotowaniu dla dziecka i nauce samodzielnego jedzenia? Z pewnością nie i zapewne, nie licząc krzesełka, można sobie bez nich poradzić. Sama nie od początku używałam ich wszystkich. Jednak są to przedmioty, które w dużej mierze ułatwią nam życie. Dzięki nim gotowanie, jedzenie, a później sprzątanie staje się szybsze, łatwiejsze i przyjemniejsze. I o to w gadżetach chodzi! Uważam również, że przy kompletowaniu wyprawki czy późniejszym kupowaniu rzeczy dla dziecka nasze potrzeby schodzą na dalszy plan. Kupujemy pięć kocyków, siedem otulaczy, niezliczoną ilość maskotek, ubranek, których często nawet dziecko nie zdążymy użyć, ale przecież były takie ładne. Sama tak robiłam. Teraz patrząc na to z perspektywy czasu myślę, że można ograniczyć kupowanie kolejnych, ślicznych gadżetów dla dziecka, a zamiast tego zainwestować w gadżety, które przydadzą się i ułatwią funkcjonowanie z dzieckiem nam – mamą. Oczywiście z korzyścią dla malucha.

Previous Post Next Post

2 komentarze

  • Reply Glooo Sierpień 15, 2016 at 7:22 pm

    Mam krzesełko z Ikei i EZPZ. Nie wyobrażam sobie niczego lepszego w zamian.

  • Reply Edyta Sierpień 18, 2016 at 12:07 am

    Mamy wszystkie wymienione wyzej gadzety. Tez zaluje, ze nie kupilam babycookera na samym poczatku. Nie bylam pewna jak dlugo bedziemy uzywac, a okazalo sie ze sluzy nie tylko do przygotowywania papek. Czekamy na wiecej przepisow!

  • Dodaj komentarz