DSC_0541
MAMA

Czym moje dziecko doprowadza mnie do szału?

Nie lubię narzekać i się skarżyć na swoje dzieci. W dużej mierze to jakie są, to jak się zachowują jest moją i Łukasza zasługą. Jeżeli więc jest coś co mnie w ich zachowaniu denerwuje, czego nie lubię może to być zwyczajnie nasza wina. Dzieci to świetni obserwatorzy i szybko wszystko łapią, szczególnie to czego wolelibyśmy, żeby nie zauważały, nie powielały. Przekonuję się o tym każdego dnia.

Ogólnie nie lubię narzekać i się skarżyć. Rzadko mi się to zdarza. Może i nie jest to dobre dla mojego zdrowia psychicznego, bo często tłumię wszystko w sobie, ale tak już mam. Tak miałam zawsze i nie wiem czy kiedyś się tej cechy pozbędę. Nawet nie wiem czy chcę się jej pozbywać.

Nigdy wcześniej nie narzekałam na Stacha. Wspominałam tylko kiedyś jakie problemowe zachowania pojawiły się wraz z przyjściem na świat Ignaśka, ale to ogromne wydarzenie w życiu tak małego człowieka więc w sumie nic dziwnego. Pojawiły się i zniknęły, przynajmniej częściowo.

Po Waszych niektórych wiadomościach wnioskuję, że możecie mieć wrażenie, że ze Stachem nie ma żadnych problemów.  Siedzi tylko chłopak przy klockach, kredkach albo ewentualnie jakichś układankach. No albo jeszcze lepiej przy zabawkach, co mu matka zrobi. Wszystko zjada z talerza ze smakiem i tylko o dokładki prosi. Chodzi za rękę, zawsze się słucha i ogólnie nie sprawia żadnych problemów. Może to wynikać właśnie z braku narzekania i przez to jaki wycinek naszej codzienności Wam pokazuje.

Nie jest jednak, jakby to moja przyjaciółka powiedziała, tak ‚słodko – pierdząco’. Stach jak większość dwulatków ma własne zdanie, najchętniej chodziłby swoimi ścieżkami i wszystko robił sam. Często w nosie ma to jakie jego matka, znaczy się ja, mam plany i zamiary względem niego. No cóż tak to już jest. Chłopak określa swoje ‚ja’ i pokazuje, że jest odrębną jednostką. Momentami mnie to denerwuje, napawa strachem, czasem bywają spięcia między nami. Człowiek najlepiej uczy się przez własne doświadczenia, na własnych błędach więc o ile te błędy czy zachowania nie zagrażają jego bezpieczeństwu, nie przeszkadzają innym osobą, w tym mi, to staram mu się na nie pozwalać.

Jest jednak coś co doprowadza mnie w nim do szału, a przez co przechodzimy codziennie. Niekiedy denerwuje mnie to mniej, staram się tłumaczyć sobie, że on jest jeszcze mały, że to tak z miłości, że jakoś nie potrafi nad tym zapanować. Nie zawsze to jednak pomaga i czasem mam ochotę sobie albo jemu coś zrobić.

Chodzi o jeden aspekt usypiania, który nam zawsze towarzyszy. Wieczorne usypianie to też ostatnio jedna z mniej przyjemnych części dnia. Jakiś czas temu pisałam Wam jak ono u nas wygląda, jak Stach sam zasypia w łóżeczku. Pięknie było. Niestety to już tylko wspomnienie. Kiedy pojawił się Ignacy, Stach zapragnął zasypiać ze mną. Przystałam na to, bo widocznie tego potrzebował i wynikało z chęci bycia tylko we dwoje. Pojawienie się młodszego brata to dla dwulatka spora rewolucja w życiu więc nie chciałam mu fundować kolejnych stresów. Od tamtej pory z nikim innym nie chce iść spać, choć wcześniej usypiał go zazwyczaj Łukasz.

Usypianie obecnie wygląda w ten sposób, że kładę się ze Stachem. Czytam mu dwie bajki, potem zgaszamy światło. Stach się przytula, a ja nucę mu kołysanki. Czas usypiania bywa różny. Zazwyczaj około pół godziny, ale bywają też dni kiedy trwa godzinę, półtorej. Choć takie usypianie, szczególnie kiedy trwa ponad godzinę, bywa męczące, to jednak mogę o nie mieć pretensje tylko do siebie. To ja na nie przystałam rezygnując z usypiania Stacha w jego łóżeczku. Teraz zwyczajnie się do tego przyzwyczaił więc póki co zapewne będzie tak ono wyglądać. Zresztą, w chwilach kryzysu tłumaczę sobie, że jeszcze będę tęsknic za tym naszym wieczornym przytulaniem.

Przejdźmy jednak do sedna tego wpisu, bo jest jedna rzecz która autentycznie doprowadza mnie do szału w tym usypianiu. To mizianie, nakręcanie na palec czy ogólnie mówiąc zabawa moimi włosami, która Stach uskutecznia za każdym razem. Ostatnio jeszcze doszło do tego drapanie po głowie. Szczerze tego nie znoszę. Kiedy zaczyna mi mieszać w tych włosach, niby delikatnie, ale ciągnąc i wyrywając je przy tym mam ochotę jakiś czepek na głowę założyć. Próbowałam kłaść się z głową owiniętą ręcznikiem jednak nic to nie pomogło, bo tak długo krążył przy nim palcami aż wreszcie i tak te włosy wygrzebał. Nie pomaga przekładanie jego rąk w inne miejsce. Sam czasem nawet próbuje nad tym zapanować i wkłada je pod poduszkę, ale to pomaga na minutę, dwie, a potem zaczyna się zabawa od początku. Wydawać by się mogło, że taka mała rzecz, taki szczegół, pewnie objaw miłości, a drugą osobę może tak denerwować, bo zwyczajnie sprawia fizyczny ból. Nie znalazłam jeszcze sposobu co z tym zrobić, jak tego uniknąć. Pewnie pozostaje mi czekać aż z tego wyrośnie, bo wyrośnie prawda?

Czy Wasze dzieci też mają jakieś swoje dziwactwa, natręctwa?

Zapisz

Zapisz

Previous Post Next Post

24 komentarze

  • Reply Kasiar Wrzesień 12, 2017 at 6:32 pm

    U mojej siostry to się nazywało „gumeraniem”, trwało do kiedy skończyła kilka lat. Ale akurat moja mama to chyba lubiła 😉 mój 2-latek za to wiecznie drze się przy myciu buzi i włosów, rozrzuca klocki tylko po to, by je rozrzucić i nadal budzi się kilka razy w nocy. Wszystkie to mamy 🙂

    • Reply Marta Wrzesień 12, 2017 at 8:15 pm

      Taki los matek 🙂

  • Reply Kasia Wrzesień 12, 2017 at 6:34 pm

    Mój trzy latek robi to samo z moimi włosami i też doprowadza mnie to do szału! Pomogło jak zapuścił lekko włosy i zaczął się bawić swoimi i nakręcać je na palec ;). Teraz już nawet sam zasypia.

    • Reply Marta Wrzesień 12, 2017 at 8:15 pm

      O widzisz, to jest myśl!!! Od jutra zapuszczam mu włosy 🙂 i jest nadzieja, że i on zacznie 🙂

  • Reply Kama Wrzesień 12, 2017 at 7:49 pm

    I już? Spodziewałam się listy wkurzajacych szczegółów. Moje dziecię wkurza mnie kilka razy na dzień różnymi zachowaniami, w sumie to teraz trudno mi sobie jakieś przypomnieć. Ale myślałam, że czytając ten wpis bardziej się podbuduje.

    • Reply Marta Wrzesień 12, 2017 at 8:13 pm

      Różnych zachowań w ciągu dnia, które mnie denerwują też jest sporo, jednak pod koniec dnia już o nich w sumie nie pamiętam. Różnią się one np. jednego dnia chce wszystko wymusić płaczem, następnego za nic nie mogę go ściągnąć z dworu do domu albo poprzestawia mi wszystko w samochodzie i nie chce z niego przez pół godziny wyjść. Takim sytuacji jest duża. Ta natomiast jest ZAWSZE, codziennie jest to samo i na samą myśl o tym, że idziemy spać już o tym myślę.

  • Reply Justyna Wrzesień 12, 2017 at 7:50 pm

    Moja córka mizia i szarpie mnie za rękaw przy zasypianiu. I też doprowadza mnie to do szału. O ile przy jej usypianiu jakoś to znoszę. To kiedy budzi się w nocy i kładę się z nią chcąc też zasnąć to niestety… potrafi tak pół godziny i godzinę. A ja już zdążę wybić się ze snu….

    • Reply Marta Wrzesień 12, 2017 at 8:14 pm

      Oj doskonale Cię rozumiem, to faktycznie jeszcze gorsze!!! Stach też jak niekiedy się obudzi to w nocy tak robi! Ja zakrywam wtedy głowę poduszką a on zaczyna płakać, bo chce mieszać w tych włosach i pobudka gotowa…

  • Reply Marta Wrzesień 12, 2017 at 8:23 pm

    Moja córa ma bzika na punkcie uszu. Jak była młodsza MUSIAŁA trzymać kogoś za ucho żeby usunąć. Teraz zdarza się to sporadycznie, niemniej jednak wykrzywianie głowy i trzymanie jej w niewygodnej pozy żeby mogła mnie targać za ucho do przyjemnych nie należy.

    • Reply Marta Wrzesień 13, 2017 at 8:28 pm

      Całe szczęście Stach uszu nie tyka bo faktycznie to byłoby straszne :/ dobrze że już prawie przeszło 😀

  • Reply Edyta Wrzesień 12, 2017 at 8:38 pm

    U nas jest to samo z trzymaniem za ucho. A jak zapomnę zdjąć kolczyk, to prawie mi go wyrwie. W ogole to ciągłe mizianie przez sen, sprawdzając czy nadal jestem obok, jest gorsze niż średniowieczne tortury
    Jeszcze dochodzi drapanie pieprzykow, a to już jest bolesne i niebezpieczne.

    • Reply Marta Wrzesień 13, 2017 at 8:30 pm

      Wiem że marne to pocieszenie ale po komentarzach widzę że jednak nie jesteśmy w tym same 😀

  • Reply Aga Wrzesień 12, 2017 at 9:14 pm

    Mój synek miał podobnie. Teraz ma 2,4 i faza na „mizianie” włosów daleko za nami 🙂 u nas podzialalo podanie mu kocyka z metkami. Polubił ciąganie metek zamiast moich włosów i od ponad roku kocyk metkowy jest „lekiem na całe zlo”.
    Też sobie mówię, w chwilach ciężkich, że ten czas już nie wróci i za kilka lat nasi chłopcy wyrosną i mama zejdzie na dalszy plan;) także teraz staram się być cierpliwą, oraz tulić i całować ile się da 🙂
    Pozdrawiam
    AGA

    • Reply Marta Wrzesień 13, 2017 at 8:31 pm

      Ooo widzisz muszę wypróbować jakiś kocyk 😀 Rak trakena sobie tłumaczyć bo ani się obejrzymy i usłyszymy : ‚oj mamo przestań/wyjdź/chcę być sam’ albo coś w tym stylu 😭

  • Reply Aga Wrzesień 13, 2017 at 6:24 am

    Ahh jak dziś mi się przydał ten wpis, dziękuję. Mój dwulatek wybucha wprost emocjami, zaczynając od złości kończąc na przepraszaniu głaskaniu tuleniu, czasem nerwy puszczają i wkurzam się na siebie. A co do miziania, u nas była ręka,musiał ją trzymać zasypiajac, głaskał, miział i o ile nie przeszkadzało to przy wieczornym zasypianie to bladym świtem doprowadzało mnie do szału, nic nie pomagało. Skończyło się automatycznie po odstawieniu od smoka, nawet się tego nie spodziewałam że to reakcja wiązana 😀

    • Reply Marta Wrzesień 13, 2017 at 8:34 pm

      Też bym tego nie powiązała 😱 Ale mam tez tak jak piszesz jak się denerwuje i na niego zgłoszę za to to potem mam wyrzuty sumienia

    • Reply dorota Wrzesień 21, 2017 at 6:36 pm

      jeju nie jestem sama! u nas do uspypiania jest tylko mama… nie wiem czy to taki okres ale wieczorami to juz ciężko mi nawet di łazienki wyjść bo jasiek płacze i nie chce z mężem chwili posiedzieć nie mówiąc juz o zaśnięciu. u nas sie to nasililo jak jas sam odstawil się od piersi… ojca juz dawno wykopal z łóżka bo po prostu jak się budzil i mąż z nami spał to potrafił płakać dopóki on nie wyjdzie… a najgorsze jest u nas mizianie i sprawdzanie przez sen czy jestem… on nawet przysuwa się do mnie przez sen, wchodzi mi pod pache no koszmarnie mnie to deberwuje. a kurcze to moja wina bo po kilku ładnych miesiącach spania w łóżeczku gdy zaczely mu wychodzic dwojki i ilość pobudek wzrosła do kilkunastu na noc sama wzięłam go do łóżka chociaż przed ciąża zarzekalam sie że dziecko nigdy nie będzie ze mną spać 😉 ja się zastanawiam jak pogodzić spanie z jasiem z faktem iz za 5 miesięcy pojawi się nowy członek rodziny. narazie rozważam opcje dostawki np chicco next to me. mial ktos może i mógłby się wypowiedzieć? 😊

      • Reply Marta Wrzesień 22, 2017 at 7:31 pm

        Przede wszystkim gratulacje z powodu nowego członka rodziny w drodze 🙂 często tak jest, że jak się nie ma dzieci to się wydaje, że czegoś napewno się nie będzie robić, a potem życie weryfikuje. U nas chociaż Łukasza nie wygania i jak tylko uśnie to przekładamy go do łóżeczka i zazczaj tam przesypia noc, niekiedy ląduje w nocy u nas 🙂 My mamy to łóżeczko Chicco i u nas zdało egzamin. Komfort kiedy nie trzeba na każde karmienie się podnosić jest ogromny!!!

  • Reply Ola Wrzesień 13, 2017 at 10:37 am

    Mój synek ma akcję ssania…karmiłam go półtora roku piersią, a teraz ma 2 latka i odruch ssania, jak był tak jest..i to nie tylko podczas usypiania, ale jak tylko go przytulę i poczuje gołe ramię, rękę to się przykleja i ssie … jak to mnie drażni to nie masz pojęcia.. . 🙂

    • Reply Marta Wrzesień 13, 2017 at 8:37 pm

      Domyślam się że może być denerwujące 😀 A tak odnośnie ssania to jak ostatnio po karmieniu Ignaska trzymałam go na rękach to zrobił mi na ramieniu malinkę, tak się dossał jeszcze 🙈

  • Reply JustKuz Wrzesień 13, 2017 at 2:34 pm

    Marto, aż się zastanawiam, czy w ogóle napisać to, co chcę napisać bo boję się, że pomyślisz sobie, że jestem Twoją psychofanką, albo jakąś nawiedzoną psychomatką, ale U NAS TO SAMO! 😂😂😂 Artur zapragnął wspólnego usypiania nieco później, bo Oskar miał już wtedy 2,5 miesiąca. Jakiś czas wcześniej kupiliśmy Arturowi normalne łóżko, z którego swobodnie może wychodzić, i choć na początku nie stanowiło to przeszkody, kładł się, my wychodziliśmy i zasypiał sam, to po jakimś czasie nagle zaczął z niego wychodzić i prosić, żebyśmy położyli się z nim. Na początku myśleliśmy, że to przejściowe, ale trwa już 3 miesiące… U nas usypianie wyglada podobnie, kąpiel, 1-2 książeczki, gaszenia światła i przytulanie aż zaśnie. Na szczęście z moim Łukaszem też zaśnie z tym, że on zazwyczaj wieczorami jest zajęty i to ja usypiam. Trwa to od 10min.do max 45. Niedługo jednak chcemy „wynieść” Artura z sypialni do swojego pokoju i liczę, że wtedy uda nam się wrócić do starych nawyków (wtedy nawet jeśli zacznie płakać, nie będziemy się obawiali, że obudzi Oskara). Co do ostatniego i głównego aspektu, Artur nie bawi się włosami, ale mizia. A ja nienawidzę miziania, głaskania itp.i czasami mam ochotę zawiązać mu ręce, dosłownie!

    • Reply Marta Wrzesień 13, 2017 at 8:41 pm

      Ja też mam takie myśli o związaniu rąk 🙈 U nas zacznie się za jakieś 2-3 tygodnie po przeprowadzce bo tez wtedy chcemy już dla Stacha takie ‚dorosłe’lozko No i będzie w swoim pokoju. Przynajmniej planowo bo pewnie skończy się u nas 🙈 A co do komentarza to bardzo mi miło ze piszesz 😀 Lubię jak komentujcie bo to znak ze czytacie 😀Tzn niby wiem po statystykach ze czytacie ale komentarze są o wiele milsze 😀 Pozdrawiam i fajnie wiedzieć ze ktoś ma podobnie 😀

  • Reply Diana Wrzesień 22, 2017 at 9:04 am

    Az mi ulżyło,że nie jestem sama…już myślałam ze u ans tylko tak jest …. Synek 2 latka skończone w czerwcu, usypiać mogę tylko ja bo tatusia odrazu wygania krzykiem. Do tego jak usypia to zawsze to mizianie we włosach , az kręcenie i zawijanie na paluszkach a mnie to aż boli momentami. Uśnie dopiero jak chwyci kitkę w raczki i tak trzyma 😉 jak wychodze z lozka to odrazu wyczuwa ( nie otwiera oczu tylko szuka moich włosów. Juz próbowałam z misiami, lalkami ale nic nie pomaga hehe ale ktos pisał o kocyku z metkami to spróbuje. Moja Mama twierdzi ,że to samo mu przejdzie tylko duuuuuzo cierpliwości 😉 tego wszystkim życzę 😉

    • Reply Marta Wrzesień 22, 2017 at 7:32 pm

      Nie pozostaje chyba nam nic innego jak przeczekać aż przejdzie 🙂

    Dodaj komentarz