DSC_0423
DZIECKO, Wyprawka

Bugaboo Cameleon – wózek (prawie) idealny

O naszym wózku – Bugaboo Cameleon i mojej miłości do niego, wspominałam Wam już kilka razy przy okazji wpisów wyprawkowych. Używamy go już od 2 lat, najpierw przy Stachu, teraz przy Ignacym. Wózek przeszedł już wiele, a ja myślę, że po tak długim użytkowaniu mogę Wam trochę więcej o nim napisać.

Wybór wózka nie jest prosty. To zazwyczaj największy wyprawkwy wydatek, a na rynku wózków jest maaasa. Dla mnie przynajmniej nie było proste kiedy szukałam wózka będąc w ciąży ze Stachem. Ile ja się wtedy naoglądałam, ile ja się naczytałam, ba nawet jeździłam do sklepów po całym mieście, żeby je oglądać na żywo. Najgorsze było to, że im więcej czytałam i im więcej oglądałam, tym miałam większy mętlik w głowie. Szczerze mówiąc miałam już w pewnym momencie serdecznie dość tych wszystkich wózków i na sam ich widok robiło mi się słabo.

Wiedziałam tylko, że chcę wózek lekki. To by właściwie mój priorytet. Nie wiedziałam jeszcze wtedy czy nie będę musiała wózka wnosić po schodach, a chciałam żeby w razie takiej konieczności mój kręgosłup po przejściach, jak najmniej to odczuł. Całe szczęście potem okazało się, że wózek będziemy trzymać w wózkowni na parterze, ale prawie do końca o tym nie wiedziałam. Nie ukrywam, że ważny był dla mnie też wygląd wózka, co mocno ograniczało wybór.

Sporo w tym czasie rozmawiałam ze znajomymi mającymi dzieci. Jedna z koleżanek, mająca już podwójne wózkowe doświadczenie, poleciła mi właśnie Cameleona. U niej też miałam okazję go wypróbować. No i wtedy już wiedziałam, że będzie to NASZ wózek, że nie chcę żadnego innego. Pozostała jedna kwestia… cena, która do niskich nie należy. No i przekonanie Łukasza, że wózek takiej ceny jest wart.

Całe szczęście kobiecie w ciąży się nie odmawia, bo ‚myszy zjedzą’ czy coś w tym stylu. Wózek więc kupiliśmy. Udało mi się nawet go upolować z dużym rabatem. W jednym w internetowych sklepów znalazłam egzemplarz powystawowy – Cameleona II generacji i po obejrzeniu jego zdjęć udało mi się zakupić wózek prawie za połowę ceny. Chociaż uważam, że nawet w cenie standardowej jest wart tych pieniędzy. Podobno kto go używał nie chce już żadnego innego, w końcu jak powiedziała moja przyjaciółka, gdy pierwszy raz prowadziła w nim Stacha, to ‚wózkowy mercedes’.

Przejdźmy zatem do plusów Bugaboo Cameleon:

– można go prowadzić jedną ręką, ba można go prowadzić nawet jednym palcem!!! Ten wózek właściwie sam jedzie, my mu tylko trochę pomagamy. Jest mega zwrotny, skręca się nim jedną ręką. Nawet skręcanie w miejscu nie jest żadnym problemem. Teraz kiedy chodzę na spacery z dwójką bez problemu jedną ręką pcham wózek i skręcam nim, a w drugiej mam rękę Stacha.

– jest bardzo lekki, co było dla mnie bardzo istotne przy jego wyborze. Z tego co udało mi się zorientować to jeden z najlżejszy wózków tego typu. Waży niewiele ponad 9 kg.

– możliwość zamontowania zarówno gondoli jak i spacerówki przodem lub tyłem do kierunku jazdy. Podczas gdy gondolę zawsze miałam zamontowaną tak samo, żeby widzieć chłopaków, to już z siedziskiem spacerowym było różnie. Początkowo Stach jeździł w nim przodem do nas, z czasem kiedy był coraz bardziej ciekawy tego co się dzieje, montowaliśmy siedzisko przodem do świata. Możliwość szybkiego przepięcia siedziska w drugą stronę była bardzo przydatna gdy świeciło słońce, a Stach chciał widzieć co się dzieje. Wystarczyło wtedy nacisnąć dwa przyciski odczepiające siedzisko, przekręcić je i ponownie zamocować na stelażu.

– teleskopowo przedłużana rączka, co przy Łukaszu mającym prawie 190 cm bardzo się przydawało.

rączka

– bardzo intuicyjny w obsłudze. Wózek jest tak pomyślany, że wszelkie zmiany w nim wykonuje się poprzez operowanie jasnymi, białymi elementami – poprzez naciśnięcie dwóch białych kółek zmienia się pozycję siedzenia, poprzez naciśnięcie dwóch białych przycisków odpina się gondolę/spacerówkę od stelaża, hamulec (ręczny) oraz klipsy do regulacji wysokości rączki również są w biały kolorze.

– możliwość przełożenia rączki na drugą stronę (wtedy duże koła stają się przednimi, a małe – tylnymi), dzięki czemu można łatwiej prowadzić wózek po trudniejszym terenie.

– koła. Przednie – małe, obrotowe (z możliwością zablokowania), amortyzowane z możliwością regulacji, tylne – duże.

DSC_0394

– duża torba na zakupy która dodatkowo jest ściągana na gumkę. Niestety do torby jest bardzo ograniczony dostęp przy gondoli. Problem ten znika przy spacerówce.

– możliwość dokupienia adapterów i zamontowania nosidełka samochodowego na stelażu.

– hamulec ręczny umieszczony na górze rączki. Bardzo dobrze trzyma. Lubię go przede wszystkim za to, że mogę na nim coś powiesić.

DSC_0386

– spacerówka jest kubełkowa, rozkładana do trzech pozycji – leżącej, półleżącej oraz siedzącej.

DSC_0576

– spory zestaw akcesoriów dodatkowych dzięki czemu można zmieniać wygląd wózka. My z dodatkowych akcesoriów mamy letnią budkę, która jest świetna, bo jest dłuższa i dodatkowo wyposażona w moskitierę, dzięki czemu możemy przykryć cały wózek. Ma także przewiewne siateczki i otwierane okienko na górze. Mieliśmy też uchwyt na kubek jednak nie używam go, bo wszędzie nim zahaczałam i ciągle mi przez to odpadał. Mamy także torbę do transportu wózka z której korzystaliśmy podczas lotu na wakacje i nadawaliśmy wózek jako bagaż.

DSC_0406

Pozostaje jeszcze kwestia składania wózka i jego rozmiarów po złożeniu, które mają równocześnie plusy i minusy dlatego znalazła się właśnie tu.

Minusem Cameleona jest przede wszystkim składanie go w dwóch częściach – oddzielnie stelaż i gondola/spacerówka. Łukasz tego dosłownie nienawidzi i sapie za każdym razem jak go wsadza do bagażnika. Wózek można złożyć do małych rozmiarów i zmieścić go właściwie do każdego bagażnika ale… No właśnie jest ALE. Żeby zajmował jak najmniej miejsca należy odpiąć koła, a jeżeli korzystacie z gondoli wyjąć dwa plastikowe ‚patyczki’. Niby niewiele. Z takiego składania wózka korzystaliśmy podczas lotu samolotem (mieliśmy specjalną torbę do transportu) oraz przy wyjeździe na wakacje. Jednak podczas codziennego użytkowania nigdy nie odpinaliśmy kół ani nie składaliśmy gondoli. Zajmuje to jednak więcej czasu i jest z tym trochę zachodu. Szczególnie teraz kiedy chłopaków jest dwóch i podczas pakowania często czas odgrywa bardzo ważną rolę (kiedy jeden płacze a drugi biega każda minuta jest ważna). Kiedy więc zrezygnujemy z odpinania kół i płaskiego składania gondoli to wózek zajmuje mi cały bagażnik, który do najmniejszych nie należy. Sytuacja wygląda oczywiście trochę lepiej w przypadku wersji spacerowej.

Innymi minusami wózka jest kiepski dostęp do kosza na zakupy w wersji z gondolą oraz cena, zarówno wózka jak i akcesoriów dodatkowych.

Podsumowując, uważam Bugaboo Cameleona, pomimo kilku minusów, za najlepszy wózek 2w1. Kto go kiedykolwiek używał pewnie zgodzi się ze mną, że wart jest wydanych pieniędzy. Zresztą można kupić wózek używany i też z pewnością Was nie zawiedzie.

DSC_0379

Choć uwielbiam Cameleona to szukam teraz innego, nowego wózka dla chłopaków. Potrzebuję bowiem czegoś mniejszego, co będzie zajmowało mało miejsca zarówno w bagażniku, jak i w domu (po przeprowadzce która nas czeka najprawdopodobniej będę musiała trzymać wózek w mieszkaniu). Najchętniej jakiś wózek typu parasolka. Lekki, mały, poręczny. Dodatkowo ze sporym udźwigiem, powyżej 15 kg, ponieważ najprawdopodobniej będzie z niego korzystał nie tylko Ignacy ale i niekiedy Stach. No i oczywiście musi być łatwy do prowadzenia. Jeden, bardzo popularny już nawet kupiłam, ale nie spełnił moich oczekiwań. Bugaboo w tym względzie postawiło wysoko poprzeczkę. Chciałabym jednak znaleźć godnego następce. Mam nadzieję, że będę go mogła za jakiś czas Wam pokazać.

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Previous Post Next Post

2 komentarze

  • Reply mamaPiotrka Lipiec 18, 2017 at 7:13 am

    powiem Ci, że się nad nim zastanawialam, ale czytałam własnie o tym składaniu no i jeszcze ten design. Mnie jakoś nie przekonuje taki kształt gondoli. Sama wybrałam firme adamex i model wózka Vicco – głównie skusiłam się na żelowe koła, których nie trzeba pompować i świetną amortyzację. Oprócz tego jeszcze ta głębokość gondoli – jak dla mnei najlepsza z możliwych:)

    • Reply Marta Lipiec 20, 2017 at 7:22 pm

      A mi jak mam Bugaboo nie podobają się inne gondole 9no chyba że Stokke) jakoś wydają mi się być tak dziwnie wysoko 🙂

    Dodaj komentarz